Insecurities


[powrót]



2006-03-31 23:11:12 >>

Insecurities



Miło jest bez skrupułów zwalić na coś winę za wszystko. W tym miesiącu przetarg na kozła ofiarnego bezkonkurencyjnie wygrało przesilenie wiosenne. Ból głowy? To przez przesilenie wiosenne. Utrata koncentracji? Wina przesilenia wiosennego. Przejęzyczenie? Odpowiedzialność spada na przesilenie wiosenne. Dwudniowy kac? Ponownie przesilenie wiosenne. Brak energii? Przesilenie wiosenne, przesilenie wiosenne, przesilenie wiosenne. Dwa magiczne słowa, którymi wszystko można usprawiedliwić.

Muszę spłodzić dwie prace roczne. Jedna o grunge’u, druga o śmierci dzieci Potockiego. Gonią mnie terminy, drażnią sztywne reguły bibliotek i wieczne stanie w tłoku i kolejkach. Zawsze pod górkę.

W ramach oderwania się od codziennych uczelnianych obowiązków czytam książki, które nie znajdują się na liście lektur. Ostatnio dorwałam Nowe przygody Mikołajka. Zapach dzieciństwa i beztroski. Mam jeszcze w planie Wyznania gejszy, Pachnidło i Miasteczko Salem. Tylko czasu brak.

Moja dróżka przed domem zmienia stan skupienia w zależności od pory roku. W lato przemienia się w pustynię, a mały podmuch wiatru wywołuje na niej prawdziwą burzę piaskową, w zimie przyjmuje postać lodowiska, a na jesień i wiosnę wygląda jak prawdziwe bagnisko. Doszło do tego, że zawiązujemy na butach foliowe torebki, by przejść kilkadziesiąt metrów do chodnika. Scena jak z kiepskiego filmu, ale tak to jest, jak państwo skąpi na asfalt.

Jose Gonzales: heartbeats
[pamiętacie tę reklamę, gdzie po ulicy skaczą tysiące kolorowych kulek?]

skomentuj (17)