
[powrót] |
2006-02-23 23:29:27 >> Czekając na wiosnęDroga śruby prosta jest, choć kręta. [Heraklit z Efezu] Mój nowy pokój kazałam pomalować na beżowo. Beżowy okazał się kremową odmianą żółtego. W świetle przemienia się w Optymistyczną Krainę Słońca. Trochę mnie to podnosi na duchu, bo mam już zdecydowanie dość zimy i zimna i ogromnie tęsknię za latem. Do tego stopnia, że śni mi się po nocach, a oglądając film skupiam się nie tyle na fabule, ile na panujących w nim warunkach pogodowych. Z paranoi w obłęd, powinnam sobie sama pogratulować. To chyba wina braku internetu i kablówki, chociaż- jak się sama przekonałam- da się bez tego żyć według zasady “jeszcze tylko tydzień, góra dwa“, ale mimo to po pół roku mogłabym dostać medal za cierpliwość w tej dziedzinie. Merci, merci. Zmuszanie dziecka do zabicia kury w imię wzmocnienia odporności psychicznej oficjalnie uznaję za największą głupotę miesiąca. Jedzenie włochatego, obgotowanego pyska krowy zajmuje drugie miejsce. Rady na przyszłość: * przed pójściem do kina i wyborem filmu przeczytać o nim przynajmniej jedną recenzję [zanim obejrzałam “Ja wam pokażę!” w moje ręce wpadły trzy- zdecydowanie negatywne- artykuły na jego temat, a mimo to zdecydowałam się ocenić go sama. Efekt? Dwie zmarnowane godziny spędzone w kinowej sali na obserwowaniu płaczącej Grażyny Wolszczak i jej nadpobudliwej, filmowej córeczki, która najwyraźniej cierpiała na syndrom trzaskania drzwiami, przewidywaniu nużącej i wyjątkowo mało oryginalnej fabuły oraz zmarnowane pieniądze]; * na deszcz i duży śnieg zakładać tylko glany [w wypadku innego pomysłu porządnie pacnąć się w głowę!]; * jedna para skarpetek i rękawiczek oraz kaptur zamiast czapki na -25 stopni to zdecydowanie za mało [a jeśli zdarzy się taka sytuacja: po powrocie do domu siedzieć bez ruchu- zamarznięte kończyny muszą odtajać przez kilka minut]; * nie wracać z imprez w nocy- poczekać do rana [...i omijać miejsca, gdzie z dachów spadają sople lodu]; * przy wyjściu ze szpitala zdjąć ochraniacze na buty [bez komentarza]; * nie wdawać się z rodziną w polityczno- religijne dyskusje [to grozi śmiercią lub kalectwem]; * godzina 15.00 to odpowiednia pora na obiad, a nie na śniadanie [wbrew pozorom ;)]; * na pytanie “znowu przefarbowałaś włosy?“ po prostu kiwać głową [jestem jak kameleon- w każdym świetle inny odcień]; * po wysłuchaniu i przeczytaniu zbyt dużej ilości żartów na temat Chucka Norrisa można się zapowietrzyć i płakać ze śmiechu [co nie zmienia faktu, że wciąż to robię i wcale nie żałuję]; Bez odbioru. skomentuj (10) |